niedziela, 21 sierpnia 2011
Brzoskwiniowec z kaszą manną

brzoskwiniowiec z kaszą manną

Wprawdzie brzoskwinie mamy w puszkach przez okrągły rok, ale te świeże, pachnące latem (ok, właściwie to nie bardzo, bo tego lata nie było jakoś szczególnie widać - podczas robienia zdjęć nie doczekałam się ani jednego promyczka słońca :// ) to jednak co innego. Nawet, jeśli nienawidzi się ściągać z nich skórki (patrz: ja). W delikatnym cieście z waniliowym kremem smakują idealnie.

 

I dziękuję Wam za przekroczone 600 lajków na Facebook'u. Miła niespodzianka po powrocie. :)

Na tortownicę ok. 24 cm:

Ciasto:

210 g mąki

1 jajo

1/2 szklanki cukru

100 g zimnego masła lub margaryny

Nadzienie:

6 brzoskwiń

1/2 opakowania budyniu waniliowego (na 500 ml mleka)

80 g kaszy manny

1/2 szklanki cukru

250 g śmietany

3 jaja

500 ml mleka

Zaczynamy od ciasta. Wszystkie składniki najzwyczajniej w świecie zagniatamy, formujemy kulę i wkładamy ją zawiniętą w folię do lodówki.

W tym czasie brzoskwinie sparzamy wrzątkiem i pozbawiamy skórki. Usuwamy pestki i kroimy brzoskwinie w kosteczkę. 4 łyżki mleka mieszamy z budyniem, a resztę zagotowujemy z cukrem. Dodajemy kaszę, rozrobiony budyń i zagotowujemy. Kiedy masa zgęstnieje, odstawiamy do ostygnięcia na jakieś 10 minut. 3 jaja roztrzepujemy ze śmietaną i dodajemy do kaszy. Na koniec wystarczy wmieszać pokrojone owoce.

3/4 ciasta rozwałkowujemy i wykładamy nim natłuszczoną i wysypaną mąką formę. Formujemy niewysoki brzeg. Nakładamy naszą masę. Resztę ciasta rozkładamy na niej w postaci ciapek, albo wałkujemy i wycinamy sobie krateczkę, paseczki czy - jak ja - gwiazdki. W każdym razie resztą ciasta częściowo zakrywamy masę. Pieczemy w 175 stopniach ok. 1 godziny.


wtorek, 16 sierpnia 2011
Szarlotka z ciastem twarogowym

szarlotka z ciastem twarogowym

Porządki czasem się przydają. Te w spiżarni przyniosły wiele odkryć typu zapomniana skrzynka dżemów, albo właśnie - kilka słojów jabłek na szarlotkę. A dawno nie robiłam nic takiego... klasycznego...prostego. Czasami przychodzi taka ochota. I zwyciężyła z pokusą zrobienia czegoś z masłem orzechowym (zostawiam ten przepis na powrót do domu- mniam!: D ) Wybrałam chwalony przez kilka już osób przepis Agnieszki. Wyszło dokładnie takie, jakiego oczekiwałam: delikatne, z delikatnie wyczuwalnym smakiem sera i mnóstwem jabłek. Jedyna różnica jest właśnie taka, że użyłam słoikowych. Powiedziałabym nawet, że stawiam ją na równi z moją ukochaną na półkruchym cieście. To coś znaczy. :)

 

Jeszcze tylko kilka słów: niestety jestem zmuszona wyjechać hen hen i pobyć z dala od cywilizacji, a przynajmniej internetu, więc nie będę mogła odpowiadać na maile i pytania, czy to tu, czy na Facebooku, ani też odwiedzać Waszych blogów. Wszystkie zaległości jak najszybciej postaram się nadrobić. :)

Na formę ok. 25x30 cm

300 g mąki

2 łyżki mąki ziemniaczanej

200 g cukru

200 g zimnego masła, pokrojnego na kawałki

łyżeczka proszku do pieczenia

250 g tłustego twarogu (dałam twarożek śmietankowy, bo taki akurat był - myślę, że też się świetnie sprawdza :)  )

2 jaja

1 1/2 kg jabłek, obranych i pokrojonych w plastry

sok z połówki cytryny

ew. 1 łyżka cukru, jeśli jabłka są kwaśne

Mąki mieszamy z białym cukrem i proszkiem do pieczenia. Dodajemy masło i rozcieramy wszystko mikserem, aż będzie przypominać kruszonkę. Dodajemy pokruszony twaróg i dalej miksować. Na koniec utrzeć z jajkami. Ciasto będzie lepiące. Odstawiamy je do lodówki, a my w tym czasie przygotowujemy jabłka (lub obijamy się i zmywamy - jak ja w tym wypadku). Obieramy, wydrążamy gniazda nasiennie i kroimy w plastry. Skrapiamy je sokiem z cytryny i jeśli uznamy, że są za mało słodkie, mieszamy z cukrem.

Ciasto wyjmujemy z lodówki. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia, a piekarnik nagrzewamy do 190 stopni. Kopczyki ciasta wykładamy na blaszkę i rozsmarowujemy je - najlepiej zwilżoną łyżką lub nożem. Na spód najlepiej zużyć połowę ciasta. Na nie wykładamy nasze jabłka. Na wierzch ponownie nakładamy ciasto. Pieczemy ok. 40-50 minut, aż ciasto się zezłoci. Po wystudzeniu można posypać cukrem pudrem.

niedziela, 31 lipca 2011
Czeko-śliwka - konfitury śliwkowo-kakaowe

czeko śliwka śliwkowa nutella

Od jak dawna pamiętam, we wspomnieniach każdego lata musiało znaleźć się miejsce dla robienia przetworów. Dla wielkich, parujących garów wypełnionych słodkimi konfiturami. Dla oblizywania łyżek, obklejania słoików etykietkami i oczywiście czarnej roboty, czyli szypułkowania, drylowania i przebierania owoców. W rodzinie przetrowy robiło się zawsze, więc naturalne było dla mnie to, że nie korzystaliśmy nigdy z żadnych przepisów.

Ale kiedyś znalazłam takie coś właśnie. Śliwka i kakao. Jeśli ktoś lubi śliwki w czekoladzie, to wiadomo - brzmi zachęcająco. No i byłam ciekawa, jak to może smakować. Smakuje... tak. Podobnie do śliwki w czekoladzie. O przyjemnej konsystencji idealnej do wyjadania łyżeczką. :) Ale i na chleb, i do ciasta, i do naleśników.

Sezon śliwkowy powoli się zaczyna, a ja zupełnie przypadkiem trafiłam na nieopisany słoik. To w takim razie podzielę się przepisem.

3 kg śliwek węgierek bez pestek

1 kg cukru

100 g gorzkiego kakao

3 opakowania cukru wanilinowego lub 2 łyżki ekstraktu waniliowego

 

Śliwki przepuścić przez maszynkę do mielenia i przełożyć do garnka. Wsypać cukier i gotować na małym ogniu aż część wody odparuje i masa nieco zgęstnieje. Pamiętajmy o częstym mieszaniu! Około 10 minut przed końcem gotowania wsypać cukier wanilinowy (lub wlać ekstrakt) i kakao. Masa zacznie gęstnieć, więc dokładnie ją mieszamy.

Gorącą masę nakładamy do wyparzonych słoików i odwracamy je do góry nogami, żeby się zassały. Możemy je też pasteryzować, gotując 10 minut.

 


wtorek, 19 lipca 2011
Ciasto z twarogiem, owocami i kruszonką

ciasto z twarogiem owocami i kruszonką3 pyszne rzeczy. Delikatna masa serowa, słodkie owoce i najkochańsze - kruszonka! W jednym. Zobaczyłam je tutaj i wiedziałam, że to jest coś, co trzeba zrobić jak najszybciej. Z ostatnimi truskawkami. Jak zwykle mam wrażenie, że i tak za mało się nimi nacieszyłam...Teraz smak pozostał jedynie w słoiczkach i woreczkach w zamrażarce. Co zrobić.. (jeść maliny! :D)

Na blachę 20x30 cm

Ciasto:

1 jajo

150 g mąki pszennej

50 g mąki ziemniaczanej

50 g cukru

150 g zimnego masła

Masa serowa:

250 g zmielonego twarogu lub twarogu śmietankowego

1 jajo

60 g cukru

łyżeczka ekstraktu waniliowego lub 1 opakowanie cukru wanilinowego

1 łyżka mąki

Owoce:

Jagody, truskawki, maliny - do wyboru, do koloru

4-5 łyżek cukru

Kruszonka:

150 g mąki pszennej

50 g mąki ziemnaczanej

50 g cukru

125 g zimnego masła, pokrojnego na kawałki

 

Składniki ciasta najpierw rozcieramy palcami, a potem zagniatamy szybko na gładkie ciasto. Wylepiamy nim natłuszczoną i wysypaną mąką lub też wyłożoną papierem do pieczenia blaszkę. Ja po prostu wciskałam kawałki ciasta w dno i trochę w boki - po co jeszcze wałkować. :) Chowamy formę do lodówki i nagrzewamy piekarnik do 160 stopni.

Składniki masy serowej ucieramy. A składniki na kruszonkę - podobnie jak ciasto - rozcieramy palcami do uzyskania okruchów. Owoce oszuszyć, większe pokroić i wymieszać z cukrem.

Ciasto nakłuć widelcem i piec 25-30 minut. Po tym czasie zwiększyć temperaturę do 180 stopni, a na cieście ułożyć masę serową, owoce i posypać to wszystko kruszonką. Piec jeszcze 35-40 minut, aż kruszonka się zezłoci.

poniedziałek, 27 czerwca 2011
Torcik z truskawkami i kaszą manną

torcik z kaszą i truskawkami

To miała być właściwie tarta. Taka z karbowanym brzegiem, pieczona w nowej formie. Problem był z zagnieceniem kruchego ciasta mając niezdatny do pracy palec.

Ale truskawki były (a trzeba korzystać, póki w ogóle są!), cała reszta była, więc nie można się było poddać. I powstał torcik na chrupiącym spodzie, takim jak sernik jagodowy. W środku delikatna, lekka masa. A wszystko domknięte truskawkami w galaretce, żeby się błyszczało ładnie, a co.

Spód:

15 dag herbatników

4 łyżki płatków owsianych

3 łyżki brązowego cukru (może być i biały)

5 łyżek stopionego masła

łyżeczka esencji waniliowej lub cukru wanilinowego

Masa:

500 ml mleka

60 g śmietanki kremówki 30 lub 36%

szczypta soli

100 g kaszy manny (ok. 8 łyżek)

50 g cukru (4 łyżki)

łyżeczka soku z cytryny

2 jaja

Wierzch:

truskawki

2 opakowania galaretki truskawkowej

 

Ciastka na spód kruszymy i łączymy z resztą składników. Wciskami w dno i brzegi tortownicy 24 cm. Pieczemy 10 minut w 180 stpniach.

W międzyczasie rozpuszczamy galaretki zgodnie z przepisem na opakowaniu. Być może zostanie wam jej trochę do zjedzenia, ale po co się bawić w jakieś 1,5 paczki..: ) Mleko zagotowujemy z kremówką. Dodajemy sól, kaszę i cukier. Gotujemy do zgęstnienia i odstawiamy. Żółtka i sokz cytryny dodajemy do lekko przestudzonej kaszy. Białka ubijamy i delikatnie łączymy z masą. Wstawiamy na pół godziny do lodówki. Następnie wykładamy na ostudzony spód.

Na masie układamy przekrojone na połówki truskawki. Zalewamy wszystko tężejącą galaretką i czekamy, aż wszystko ładnie zastygnie i będzie można jeść. : )

 


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6



Będzie mi miło,
jeśli po wypróbowaniu
przepisu zamieścisz swoją opinię.
Będzie to przydatne
dla mnie i innych.
Dziękuję. :]













my foodgawker gallery




Durszlak.pl

Liczniki
banerek
polonia_telegram468x60


Zdjęcia i treści zamieszczone
na blogu są moją
własnością i nie zgadzam się
na ich wykorzystywanie
bez mojej zgody.