środa, 22 sierpnia 2012
Tort z kremem bananowym

tort bananowy

tort bananowy 2

Banany to nie są moje ulubione owoce, ale zrobiło mi się ich szkoda, jak dogorywały w koszyku z owocami, przegrywając z brzoskwiniami i morelami, które znikają w dużo szybszym tempie. Chlebek bananowy już był, więc powstało coś innego: tort na miękkim, waniliowym cieście, z bananami przykrytymi pierzynką bananowo-mleczną i puszystą kremówką na wierzchu.

Ciasto:

2 jaja

1 szklanka maślanki

1 szklanka cukru

2/3 kostki masła

2 szklanki mąki

1/2 łyżeczki sody

łyżeczka ekstraktu waniliowego

szczypta soli

Mus mleczno-bananowy

300 ml napoju bananowo-mlecznego (np. Muller)

400 g śmietanki kremówki 30 lub 36%

4 łyżeczki żelatyny

50 g cukru pudru + 1 łyżka

łyżeczka ekstraktu waniliowego

2 banany


Ciasto: masło ucieramy z cukrem i ekstraktem. Dodajemy po jednym jajku. Mąkę przesiewamy z sodą i solą. Wsypujemy porcjami do masy maślanej, na przemian z maślanką, ciągle miksując, aż uzyskamy jednolite ciasto. Ciasto nakładamy do tortownicy 24 cm wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy w 180 stopniach na złoto ok. 20-25 minut. Najlepiej sprawdzać patyczkiem, czy jest już gotowe. Zostawiamy na chwilę w uchylonym piekarniku, a następnie wyjmujemy i studzimy całkowicie.

Na obłożenie - żelatynę namaczamy w 3 łyżkach chłodnej wody. Kiedy napęcznieje, podgrzewamy (ale bez gotowania!) aż się rozpuści. W napoju rozpuszczamy cukier puder. Łączymy żelatynę z kilkoma łyżkami napoju mlecznego, a następnie wlewamy do jego reszty i porządnie mieszamy. Wstawiamy do lodówki, a w tym czasie ubijamy śmietankę. Pod koniec ubijania dodajemy do niej łyżkę przesianego cukru pudru. Jedną czwartą śmietany odkładamy, a pozostałą łączymy delikatnie z napojem - nie może być jeszcze ścięty! Dopiero teraz czekamy, aż zastygnie na tyle, żeby swobodnie dać się rozsmarowywać na torcie.

Na cieście układamy plasterki banana (kilka odkładamy do dekoracji), zostawiając cm przy brzegu wolny. Na bananach rozsmarowujemy mus. Na wierzchu robimy chmurkę z bitej śmietany, którą wcześniej odłożyliśmy.

Torcik schładzamy.  :)

Przepis z "Łatwych tortów Dr.Oetkera" z moimi zmianami.

poniedziałek, 23 lipca 2012
Tort bezowy z kremem mascarpone i owocami

tort bezowy z kremem mascarpone 2tort bezowy z kremem mascarpone

Nie mam pojęcia, dlaczego kiedyś nie lubiłam bez. To znaczy, za samymi bezikami do dziś jakoś szczególnie nie przepadam, ale tort bezowy z kremem, jak Pavlova, to zupełnie inna bajka. Krucha na zewnątrz, delikatna w środku beza, a na niej ten krem, który najchętniej wyjadłoby się prosto z miski. I owoce, bo trzeba korzystać z ostatnich truskawek i czereśni.. No ok. Tort robiłam 2 tygodnie temu, tylko trochę przepisów mi się uzbierało i grzecznie czeka w kolejce. A że truskawki i czereśnie faktycznie już powoli ustępują miejsca jagodom i porzeczce, zamiast sernika z kulkami ciasteczkowymi, macie dzisiaj torcik. A sernik niedługo.

Beza:

4 białka

200 g cukru pudru

1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

Krem:

250 g serka mascarpone

1/2 szklanki śmietanki kremówki

3 czubate łyżki cukru pudru

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

+ owoce - truskawki,maliny,czereśnie,jagody,borówki...

Zaczynamy od bezy: białka ubijamy. Kiedy będą już dość sztywne, stopniowo dodajemy przesiany cukier puder i miksować do czasu, aż piana będzie naprawdę porządnie ubita. Wtedy dodajemy mąkę i jeszcze chwilunię ubijamy. Pianę rozsmarowujemy na blaszce, na papierze do pieczenia, formując koło. No chyba, że chcemy inny kształt. Uwaga uwaga! Jeśli piana nie wyjdzie idealnie sztywna i zwarta, można użyć tortownicy. Moja nie była taka właśnie idealna, ale beza wyszła i bez tortownicy. W smaku nic nie straciła, jedynie troszkę zwiększyła średnicę. Jednym słowem - nie warto się martwić na zapas.

Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 150 stopni i pieczemy ok. 1-1,5 h. U mnie była ta godzinka i 15 minut.  Po tym czasie studzimy chwilę przy uchylonych drzwiczkach piekarnika i potem wyjmujemy do całkowitego ostudzenia.

I zabieramy się za krem: serek ucieramy z cukrem pudrem i wanilią. Kremówkę ubijamy na sztywno. Delikatnie i stopniowo łączymy z serkiem. Gotowe. Nakładamy krem na bezę. I na wierch owoce - u mnie cała góra.

Przepis stąd.

Chciałabym też podziękować wszystkim uczestnikom  i organizatorom warsztatów fotografii kulinarnej pod okiem Leszka Szurkowskiego, które odbyły się w ten weekend w Krakowie, a w których miałam przyjemność uczestniczyć! Niezmierni miło było Was poznać! A ja mam nadzieję, że od tej pory zdjęcia będą wychodzić mi coraz lepiej. :)

kieliszek

 

Więcej informacji i zdjęć --> klik!

sobota, 10 marca 2012
Tęczowy tort czekoladowo - serowy

 

tort czekoladowy tęczowy m&m's 2

tort czekoladowy tęczowy m&m's

Właściwie to chciałam Wam napisać o moim genialnym odkryciu, to znaczy kremie kokosowo - mlecznym, z najprawdziwszego, rozbitego tłuczkiem do mięsa (nie ja rozbijałam, rzecz jasna!) kokosa, no ale wszyscy ochują i achują nad tym tortem, więc wstawiam tort. Tort był oczywiście robiony w myśl zasady "Przez żołądek do serca"(sprawdza się,polecam!-,-), więc miał być wyjątkowy. Tym samym mój Osobisty Tester zjadł kolejną z bardziej epickich rzeczy,które robiłam i stwierdzam, że moja przyjaciółka podsumowała to najlepiej:

fb 

Jakież korzyści ze znajomości ze mną muszą jednak płynąć.:D

I czekoladowy miał być, bo takie było życzenie.

Kiedy byłam mała, męczyłam mamę o tort piętrowy. Mogę z przykrością stwierdzić, że zawsze byłam poszkodowana jeśli chodzi o torty (biszkopt kupiony, krem z proszku, EH!ZGROZA!) urodzinowe. :c Może dlatego mam takie przekonanie, że jak jest okazja, to ma być tort. Były urodziny,był tort. I w końcu - pierwszy raz - piętrowy. Co z tego, że pięterko malutkie, serduszkowe. Najważniejsze, że się i podobał, i smakował.

Przepis na ciasto czekoladowe jak w ukochanym torcie z Oreo. Ten tutaj robiłam z połowy poniższych porcji, używając tortownicy 18 cm i małej foremki w kształcie serca. Oba piętra przekrajałam na dwie warstwy.

Ciasto:

1 3/4 szklanki mąki

2 szklanki cukru

2 jaja

3/4 szklanki kakao

1/2 szklanki oleju

1 łyżeczka proszku do pieczenia

2 łyżeczki sody

1 szklanka maślanki

1 szklanka gorącej, świeżo zaparzonej kawy (zastąpiłam gorącą czekoladą)

1/2 łyżeczki soli

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Krem:

500 g serka kremowego lub twarożku śmietankowego

1 szklanka cukru pudru

1 łyżka ekstraktu waniliowego

1 szklanka śmietanki kremówki 30 lub 36%

2 łyżeczki żelatyny

1/8 szklanki wody

ew. kilka łyżek soku malinowego (dodałam do różowej części kremu)

m&m's, żelki i co tam chcecie



Mąkę przesiewamy z kakao, mieszamy z cukrem, solą, proszkiem do pieczenia i sodą. Maślankę roztrzepujemy z jajkami, wanilią i olejem.

Zawartość obu misek łączymy - na niskich obrotach miksera, lub ręcznie. Dodajemy kawę i mieszamy do połączenia składników. Ciasto przelewamy do tortownicy wyłożonej od spodu papierem do pieczenia, a na bokach wysmarowanej masłem. Pieczemy w 180 stopniach około 60 minut, lub dłużej. Patyczek wbity w środek ciasta powinien wychodzić nieoblepiony. Uchylamy drzwiczki piekarnika i studzimy ciasto kilkanaście minut. Po tym czasie wyjmujemy z formy i studzimy do końca. Przed przekrojeniem najlepiej odczekać min. kilka godzin.

Twarożek ucieramy z cukrem pudrem i wanilią. Dodajemy stopniowo kremówkę,ucierając do uzyskania puszystej masy. Żelatynę rozpuszczamy w zimnej wodzie. Kiedy napęcznieje, podgrzewamy do rozpuszczenia,uważając, żeby się nie zagotowała. Mieszamy z kilkoma łyżkami kremu i tą mieszankę ucieramy z jego resztą. Do części możemy dodać sok. Ja swój krem zabarwiłam dodatkowo barwnikami w paście. (Dwoma kolorami robiłam między warstwami ciasta naprzemienne okręgi, żeby w przekroju uzyskać efekt szachownicy,ale wybrałam zbyt mało kontrastowe kolory. Coś tam było widać, ale słabo.:c)

Kremem przekładamy I piętro. Pokrywamy je w całości cienką warstwą kremu i to samo robimy z II piętrem. Odstawiamy tort w chłodne miejsce.

Dekorujemy jak najbliżej momentu podania.

piątek, 10 lutego 2012
Krokantowe torciki z kremem waniliowym

trocik krokantowy z kremem waniliowym

krokant migdałowy

Zapach karmelu pokrywającego posiekane orzechy lub migdały - zdecydowanie jeden z najprzyjemniejszych kuchennych aromatów. Kolejna prośba zrealizowana. Właściwie to lubię, kiedy ktoś o coś prosi, bo nie mam wtedy takiego dylematu z wyborem kolejnego przepisu. Możecie częściej dawać propozycje. :)

Tym razem miało być coś z krokantem, czyli tą właśnie karmelową posypką. Padło na małe, urocze torciki: waniliowe ciasto przełożone kremem budyniowo - śmietankowym z dodatkiem chrupiących drobinek i udekorowane krokantowymi serduszkami. Jeśli nie macie pomysłu na coś uroczego na Walentynki, to chyba dobra opcja. I słodkie, i urocze.

Na 4-5 małych torcików:

Ciasto:

150 g mąki pszennej

150 g cukru

łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka cukru wanilinowego

3 jaja

+ mocna, słodka herbata do nasączenia

Krokant:

3 łyżki cukru

3 łyżki mielonych migdałów*

Krem:

300 ml mleka

1 opakowanie budyniu waniliowego

250 ml śmietany kremówki 30 lub 36%

100 g cukru

Najlepiej zacząć od krokantu: na suchą patelnię wsypujemy cukier i nie mieszając, doprowadzamy do jego skarmelizowania. Kiedy będzie miał ładny, złoty kolor wsypujemy migdały. Mieszamy, trzymamy jeszcze kilka sekund na gazie, a następnie szybko rozsmarowujemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia na cieniutki placek. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na około 4-5 minut. Wyjmujemy do zastygnięcia. Zanim całkowicie zastygnie, wycinamy w nim foremką kilka serduszek lub innych kształtów (nie odrywamy jeszcze od papieru!). Po zastygnięciu serduszka zostawiamy do dekoracji, a resztę krokantu drobno kruszymy wałkiem.

* Nie wystarczyło mi krokantu na obsypanie boków torcików, więc do tego celu użyłam już gotowej posypki krokantowej. Można też wykorzystać płatki migdałowe, lub zrobić więcej własnego krokantu. :)

Kiedy krokant zastyga, najlepiej przygotować ciasto. Ciasto to kilka chwil: jajka ucieramy chwilkę z cukrem, a następnie dodajemy mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia i mieszamy na gładkie ciasto. Nakładamy do wyłożonej papierem do pieczenia lub natłuszczonej blaszki o wymiarach około 20x20 cm. Pieczemy ok. 25 minut w 200 stopniach, aż urośnie i się zezłoci, a patyczek w nie wbity po wyjęciu będzie czysty. Po upieczeniu studzimy i przekrajamy na dwie warstwy. Następnie wycinamy parzystą ilość kółek: za pomocą ostrej, okrągłej wykrawaczki, albo zaznaczając szklanką okrąg i tnąc po zarysie nożem.

W czasie, kiedy ciasto się studzi, rozrabiamy proszek budyniowy i cukier w 100 ml mleka, a resztę mleka zagotowujemy. Do gotującego się wlewamy mieszankę z proszkiem i gotujemy chwilę na małym ogniu. Mieszamy, żeby nie porobiły się grudki! Gotowy budyń studzimy.

Schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno. Mieszamy z ostudzonym  i budyniem, który wcześniej możemy jeszcze utrzeć mikserem. Połowę kremu odkładamy, a resztę mieszamy jeszcze z pokruszonym krokantem.

I skladanie: krążki nasączamy herbatą. Połowę smarujemy kremem z dodatkiem krokantu i przykrywamy pozostałymi krążkami. Smarujemy całość kremem bez krokantu i obsypujemy boki krokantem lub płatkami migdałowymi. I zamiast wisienki na torcie - krokantowe serduszko.

niedziela, 06 listopada 2011
Tęczowy tort Oreo z M&M

tort oreo oreo layer cake kitkat m&m tęczowy rainbow

tort oreo oreo layer cake kitkat m&m tęczowy rainbow 2

Wyjątkowa okazja - to i tort musiał być wyjątkowy. Od czwartku jestem pełnoprawnym, poważnym (eeehehehe) obywatelem. Czy coś się zmieniło? Chyba więcej rzeczy mogę nić przestanę. 

Nad tortem myślałam od kilku miesięcy. Pomysłów było mnóstwo. Miał być epicki - i ładny, i smaczny, i taki, jakiego nie kupią sobie w cukierni. W ostatniej chwili zdecydowałam się wzorować na tym przepisie. Warstwy bardzo wilgotnego, mocno czekoladowego (ah, ten kolor!) ciasta przełożone kremem z twarożku, kremówki i ciasteczek Oreo. Tyle powiem, że został doceniony, co jest najważniejsze. Niektórym Kochanym należałoby im się 1000 takich. A subiektywnie - mój najbardziej udany tort. Chyba. Tak myślę. W każdym razie rodzina żąda powtórki na jutro i nie chce słyszeć o żadnym innym. A szkoda, bo chciałam wypróbować egipski. :c

Dekoracja oczywiście może być mniej słodka. Ale trzeba przyznać, że to jest przeurocza.

Na tortownicę 24 cm:

1 3/4 szklanki mąki

2 szklanki cukru

2 jaja

3/4 szklanki kakao

1/2 szklanki oleju

1 łyżeczka proszku do pieczenia

2 łyżeczki sody

1 szklanka maślanki

1 szklanka gorącej, świeżo zaparzonej kawy (zastąpiłam gorącą czekoladą)

1/2 łyżeczki soli

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Krem:

500 g serka kremowego

1 1/2 szklanki śmietanki 30 lub 36%

1 1/4 szklanki cukru pudru

15 ciasteczek Oreo, pokruszonych na kawałki


Mąkę przesiewamy z kakao, mieszamy z cukrem, solą, proszkiem do pieczenia i sodą. Maślankę roztrzepujemy z jajkami, wanilią i olejem.

Zawartość obu misek łączymy - na niskich obrotach miksera, lub ręcznie. Dodajemy kawę i mieszamy do połączenia składników. Ciasto przelewamy do tortownicy wyłożonej od spodu papierem do pieczenia, a na bokach wysmarowanej masłem. Pieczemy w 180 stopniach około 60 minut, lub dłużej. Patyczek wbity w środek ciasta powinien wychodzić nieoblepiony. Uchylamy drzwiczki piekarnika i studzimy ciasto kilkanaście minut. Po tym czasie wyjmujemy z formy i studzimy do końca. Przed przekrojeniem najlepiej odczekać min. kilka godzin.

W międzyczasie - krem. Serek ucieramy z cukrem. Dodajemy 1/4 szklanki śmietanki i miksujemy. Stopniowo dodajemy resztę śmietanki, miksując do czasu uzyskania lekkiej, puszystej konsystencji. Mi zajęło to około 5 minut. Mieszamy z kawałkami ciasteczek.

Ciasto przekrajamy na 3 warstwy. Przekładamy je kremem.

Jeśli macie ochotę na dekorację taką jak ta, wystarczy obłożyć boki tortu batonikami typu WW lub KitKat (te małe), a wierzch posypać M&M's-ami lub innymi drażetkami.

A jeszcze się pochwalę resztą owoców nocnego pieczenia, bo fundnęłam im sesję już nowym aparacikiem. :)

rainbow cupcakes tęczowe tęcza

black cupcakes

pink cupcakes

 
1 , 2 , 3



Będzie mi miło,
jeśli po wypróbowaniu
przepisu zamieścisz swoją opinię.
Będzie to przydatne
dla mnie i innych.
Dziękuję. :]













my foodgawker gallery




Durszlak.pl

Liczniki
banerek
polonia_telegram468x60


Zdjęcia i treści zamieszczone
na blogu są moją
własnością i nie zgadzam się
na ich wykorzystywanie
bez mojej zgody.